piątek, 8 sierpnia 2014
Prolog
Około 50 000 000 lat wcześniej
Piasek, wszędzie gorący, niemiłosiernie palący w stopy piasek. Wokół dwóch majestatycznych kobiet, a dokładnie bogiń nie było niczego. Nad ich głowami było niebo, ale i one było puste, bez jakiekolwiek chmury, w jego błękicie zawieszone było tylko słońce, którego promienie rozpalały skórę tajemniczych istot. Były same w ciszy, która mogła być ukojeniem, ale była przekleństwem, bo ona nie była w stanie zagłuszyć bolesnych wspomnień. Była głośniejsza od jakiekolwiek krzyku czy hałasu krwawej bitwy, która jeszcze nie dawno miała tu miejsce. Krew i łzy lały się strumieniami, nie do powstrzymania był ludzki gniew, który kierowany był na wroga ! Dwie wielkie armie ludzi, jedna z północy druga z południa, zderzyły się z hukiem, o mało nie niszcząc ziemi. Nie istniała już nadzieja na uratowanie ich człowieczeństwa. Miecze nie były kierowane tylko na silnego dorosłego człowieka, ale także na bezbronne dzieci, które próbowały uciekać. W jednej godzinie na całej ziemi wybuchła krwawa rzeź, spowodowana głupią i często nie uzasadnianą zazdrością oraz chęcią posiadania władzy. Ziemia stała się szkarłatna, przesiąkła krwią niewinnych przez co została nieodwracalnie skalana.W powietrzu poczuć było można jedynie odór spalonych oraz powoli rozkładających się ciał. Śmierć tak w krótkim czasie zebrała tak potężne żniwa i śmiała się z ludzkiej głupoty.
Na to wszystko spoglądała Ismira, ta która stworzyła ziemie zwaną Lasur, dała tym ludziom wszystko, nigdy nie głodowali a natura im sprzyjała. Lasur, było niegdyś piękną krainą bogatą w zwierzynę, czy też niebiańskie ogrody i inne potrzebne do życia rzeczy. Nie istniało tu coś takiego jak nienawiść czy cierpienie, nikt nie zwracał się do swojego brata w gniewie, nie unosił na niego ręki. Ludzie zwyczajnie nie znali takich uczuć.Wszystko więć tworzyło idealny obrazek, do czasu kiedy nie wdarła się zaraza. Zło znalazło drogę do ludzkich serce, powoli budziła w nim najgorsze uczucia. Ismira nie rozumiała, dlaczego ludzie odrzucają to co im dała, i tym samym odrzucali ją? Bogini, która czuwała nad nimi przez wiele wieków, starała się aby nic im nie brakowało. Widząc to wszystko zapłakała nad tym co pozostało po ludziach, szalały w nich demony, które sami stworzyli. Ismira jednak nie miała wpływu na ludzkie uczucia, w tej kwestii była bezradna. Została jej jedna rzecz. Zagrzmiała swym boskim głosem:
- Ludzie, dziś nadchodzi wasz kres, albowiem odrzuciliście co dobre a zaprosiliście co złe ! Ten świat zniknie wraz z wami !
Na te słowa niebo rozdarła biała błyskawica i zniszczyła wszystko co żyło, pustoszyła ziemię co do milimetra, zostawiając jedynie suchą pustynię. Jednak w sercu stworzycielki zrodził się żal za niewinnymi istotami, jakimi były niewinne dzieci. Zdecydowała się więc uratować ich dusze. Otoczyła ziemie swą światłością, mimo że jej moc była wielka, zło które się zalęgło na ziemi rozdarła jej dusze na dwie części. Mrok, który lepił się na powierzchni ziemi musiał znaleźć jakieś schronienie,miejsce w którym mógłby uwić bezpieczne gniazdko, więc wniknął w jedną z dwóch części dusz bogini.
Tak powstała Elenia, bogini o złej duszy, której włosy miały barwę najciemniejszej nocy. Otulały ją niczym peleryna wijąc się aż do samych kostek. Powiadano, że oczy miała tak mroczne, że każdy nieszczęśnik, który odważył się w nie spojrzeć, tonął bezpowrotnie. Były niczym dwie głębokie studnie bez wody, bez czegokolwiek czystego. Szczupłe i kusicielskie ciało pokrywała suknia uszyta z czarnych piór, nadając Eleni charakter niezwyciężonej wojowniczki. Włosy przykrywały spiczaste uszy, będące w stanie usłyszeć wszystko.
Ale uchroniła się także, druga część duszy Ismiry i powstała Safina.Dobra bogini, o złotych oczach, w których kryła się miłość do całego wszechświata, o włosach niby koloru promieni słońca, które mieniły się białym i złotym blaskiem. Całą sylwetkę okrywała biała szata zdobiona diamentami a we włosy zostały wplecione szafiry.
Tak, więc obie boginie były piękne i tak bardzo do siebie nie podobne. Elenia uzyskała władzę nad nocą, którą spowiła swoją część ziemi, na niej miały żyć stworzenia do ludzi podobne, jednak lubujące się w złu i ciemności. Nazwano ich Dziećmi Mroku i funkcjonowały tylko w świetle księżyca, byli bardzo silni i posiadali wyostrzone zmysły, a wszystko co z mroku pochodziło było im posłuszne. Jedna część pustynnej ziemi zostało na nowo stworzona i wkrótce zaczęli tam egzystować we władaniu swej bogini. Safina stworzyła ze swej pustynni piękną i urodzajną ziemie, którą zamieszkali piękni i czyści ludzie, którym została dana władza nad żywiołami. I również, oni służyli swej bogini. Tak więc powstała nowa i podzielona ziemia.
- Aby nie było wojen między rasami, należy stworzyć magiczną barierę między naszymi światami - rzekła Safina, gdy już doszło do aktu stworzenia. Dwie boginie stały naprzeciwko siebie i to miało być jedyne takie spotkanie w sojuszu.
- Tak, należałoby tak zrobić - odrzekła Elenia.
- Połączymy swe moce i ją stworzymy.
- Oczywiście.
Safina i Elenia stanęły na swych ziemiach i każda z nich skupiła moc w swych dłoniach.
- Safino, wiedz, że to nasze ostanie spotkanie w pokoju! Nie myśl, że jest we mnie jakiekolwiek dobro, widzę tą głupią nadzieję w Twych oczach, że zło kiedyś mnie opuści! Ale nigdy!
- Elenio nie kieruj swego gniewu na Twą siostrę ! Rozstańmy się w pokoju !
- Siostrę ?! Nigdy nie będziesz moją siostrą ! Nie chcę Cię nigdy widzieć! Oby ta bariera sprawiła, że nie będę miała z Tobą do czynienia.
- To przynajmniej teraz zachowaj spokój, aby bariera powstała mocna i stabilna, wiem bowiem, że dwie rasy, które stworzyłyśmy, nie będą żyć ze sobą w zgodzie.
- Dobrze, więc, niech tak się stanie!
I wtedy nową ziemię przecięła magiczna bariera, która miała odgrodzić zło od dobra. Zamigotała niebieskim blaskiem, a boska moc drżała na jej powierzchni w postaci małych iskier. Każdy kto spróbuje się przez nią przedrzeć zostanie porażony i odepchnięty. Jednakże, czy na pewno jest na tyle silna, aby powstrzymać zło przed atakowaniem dobra? I czy ono na zawsze pozostanie w Eleni?
***
Dedykacja dla mojej przyjaciółki ! Masz Ty... Tyy... mordko kochana ! Youki -chan ! <3
Na razie tylko tyle ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jejjjjjjjjjjjjjjjj mam dedyka :3
OdpowiedzUsuńJak możesz mi to robić ! Ty manipulujesz mną jak jakąś marionetką ! To jest w prost genialne nie mogę nic zarzucić temu arcydziełu. Uwielbiam ten styl . Kontynuuj jak najwcześniej bo ja już nie mogę się doczekać !
Noooo :) Dzięki wielkie <3 OJ zobaczysz co się będzie działo, małpo ! <3
UsuńRzadko kiedy się zdarza, że opowieść chwyta za serce i zapiera dech w piersi wraz z pierwszym zdaniem. A muszę przyznać, że czytam wiele dzieł - wielu młodych twórców. Ty, Moniko, wygląda na to, że należysz do grona twórców wchodzących do świata literatury z rozmachem. Trening czyni mistrza. Wkrótce okaże się, że cała historia składać się będzie z samych perełek.
OdpowiedzUsuńMasz swój specyficzny styl, który jest swoistym autografem, patentem Autorki. To bardzo dobrze, bowiem będziesz rozpoznawana swoją niepowtarzalnością w świecie. Jeszcze wracając do tego pierwszego zdania - ono niesie sobą przesłanie: "Uwaga, drogi Czytelniku, szykuj się na coś wielkiego".
Nie zmarnuj swego talentu, który drzemie w Twym umyśle, w Twych dłoniach... Ufam, że podtrzymasz jakość i oczarujesz mnie magią świata Twej wyobraźni. Z utęsknieniem czekam na więcej...
- Paolo
Jeej... Zaskoczyłeś mnie! Naprawdę takie słowa motywują do dalszej pracy ! Już miałam się poddac i to na samym wstępie ...Wiem, że to takie głupie, ale mam mało wiary w siebie :( Ale Twoje słowa naprawdę mnie uderzyły ;) Mam początek pierwszego rozdziału, więc go kontynuuje :)
Usuń- Monika